wtorek, 23 lutego 2016

Matka stara jak drzewo.


Przeszłość. Zabawna rzecz, zwłaszcza w oczach trzylatków. No bo jak mógł istnieć świat sprzed ich nadrodzin?! Jak mogło coś się dziać, kiedy ich jeszcze nie było na świecie?!


Opowiadaliśmy we dwójkę małemu krasnalowi o pewnym wydarzeniu z przeszłości.
- No bo wiesz, to było dawno temu, kiedy Cię jeszcze nie było na świecie.
- Byłem w brzuszku?
- Nie, bo mama wtedy była małą dziewczynką, jak Ty.
- Aha... rozumiem. To było tak dawno... że na świecie jeszcze nie było drzew.


Dąb Bartek balonik.flog.pl


Chyba nie muszę wspominać, że poczuliśmy się jak eksponaty w muzeum paleontologicznym. 


A 23 letnia matka rozpaczała potem cały wieczór, że jest już taka stara, jak drzewo.

poniedziałek, 22 lutego 2016

To mógł napisać tylko TATA -_-'

Młoda przez noc narżnęła takiego klocka, że aż jej bokiem wypłynęło. Dodatkowo cała noc sikania sprawiła, że cały ten balast nabrał wyjątkowo rozmytej konsystencji, która z pampera wypłynęła na spodenki. A wiem dokładnie jaka konsystencja, bo dziś zafundowała mi budzenie, siadając mi na twarzy. O 5 rano.
Rzeka gówna na pysk o 5 rano w poniedziałek. Jeżeli to nie jest mistrzowski start w nowy tydzień, to ja już sam nie wiem.

od Tata Anonim 

ALE... nie wszyscy Tatusiowie tak lekko podchodzą do tych tematów:


niedziela, 21 lutego 2016

Zimno mi w oczy

Tak, to jest dziwne, ale czasami zimno mi w oczy, zazwyczaj jeśli wyjdę z domu bez makijażu, bo nie jestem do tego przyzwyczajona. Dlatego dziwiło mnie wczoraj, że miałam wrażenie, że mi zimno w oczy, pomimo, że byłam umalowana - tak jak lubię.

Dopiero około południa zrozumiałam dlaczego; spędziliśmy weekend u moich rodziców, oni ogarnęli i nakarmili chłopców, kiedy ci wstali, a my się wyspaliśmy do oporu. W oczy było mi "zimno" bo zniknęły wory pod oczami, które widocznie na co dzień stanowią naturalną barierę ochronną.


~ zasłyszane

piątek, 19 lutego 2016

Cierpienia Misia Podróżnika.


Czasem dzieci wiedzą więcej. Po prostu wiedzą więcej. O życiu, o świecie.
Wiedzą też więcej o cierpieniu istot mniejszych.


Wybieramy się z niespełna 3 letnim synem do przyjaciółki (Ady) i jej małej siostrzyczki (Nastusi). W torbie podróżnej upycham wiele rzeczy, gdyż odwiedziny u wyżej wspomnianych dam są przystankiem w dalszej podróży. Proszę, żeby Dzieć oddał swego umiłowanego pluszowego niedźwiedzia w celu spakowania go do torby. Młodzież protestuje.


- Miś śpi i nie może jechać!
- Ale Kubusiu, położymy spać misia w torbie.
- Ale on się udusi i pogniewa! (kolejność ma znaczenie)
- Miś na pewno chce pojechać do Nastusi.
- Do Nastusi jeżdżą ludzie! Ada! Kubuś! Ale nie Miś!
A on nawet nie ma buzi, żeby powiedzieć jak cierpi...






czwartek, 18 lutego 2016

Kubuś Rozpruwacz

Teściowa ma psa, dokładniej Yorka. Mówimy tu o jakiś trzech kilogramach niepohamowanej furii. Owa bestia z piekła rodem zwie się Kuba.

Kubuś od pierwszego spotkania wziął Młodą w swoją obronę. Jest jej dzielnym rycerzem. Przy nim krzywda jej się stać nie może.

Niedawno miała miejsce taka sytuacja. Młoda na pełnej prędkości, ściana nie zeszła jej z drogi dostatecznie szybko, bum i płacz.
Teściowej, jak chyba każdej babci na świecie, serce krwawi na odgłos płaczu jej najukochańszej wnusi. Zaraz na ręce porwała, tuli,całuje, ból ukoić próbuje.

Kuba całej tej scenie przyglądał się z zimnym opanowaniem, natomiast teraz zobaczył swoją małą księżniczkę na rękach swojej pani, płaczącą, taką zagrożoną.
Kuba to wojownik, nie kalkuluje, działa.

Ujebał teściową w kostkę.
Kocham tego psa <3

foto od: http://lets-have-a-beer.com/2014/06/the-best-and-worst-of-dog-hybrids/
autor: Tata Anonim

środa, 17 lutego 2016

Kotio

Byliśmy w dwóch różnych końcach mieszkania, zaniepokoiła mnie jak zwykle dziwna cisza: "Dzieciory są z tobą?!" "Tylko starszy!" słyszę w odpowiedzi. On też w tym momencie już wiedział, że trzeba szukać dziewięciomiesięcznego pędraka, który liże i zjada wszystko, od znalezionych paprochów po te wyimaginowane. Oboje wybiegliśmy z pokoi i spotkaliśmy się przed kuchnią ...do której zapomnieliśmy zamknąć bramkę.

Atak na kocią miskę z żarciem nie trwał długo, ale był szybki. Włożyłam mu paluchy w paszczę i tak trzymałam dopóki nie przestał wyrzygiwać kitiketa.

Kiedy minął pierwszy szok M. wkurzonym głosem rzucił: "Jeśli po tym się nie pochoruje, to pierdzielę. nie wyparzamy więcej butelek!". Nie pochorował się.

Starszy glut jeszcze przez pół roku opowiadał wszystkim, których widział, że: "Mama wsadza blatu paluchy do buzi żeby wyzygal kocie zalcie". o_O

To tak o okazji Światowego dnia kota. ;) Nasza kotka już drugiego syna nam wychowuje:





A ja jako również kocia mama sprawiłam sobie z okazji kociego święta odpowiednią bluzę :D

Od dzisiaj do kupienia w sklepie Namalu

wtorek, 16 lutego 2016

Tjucizna.


Czasem dzieci się na nas denerwują. Bo tak. Bo rodzice to tak naprawdę nic nie wiedzą o świecie trzylatków. A jak się dzieć wnerwi, to nie przebiera w słowach:

- Odejć śtąd, Tjucizno!

Tak... Matka-Tjucizna, a na swoje bomby biologiczne jakoś nie narzeka ;]



http://namalu.pl/ubrania-dzieciece/112-biohazard.html